Rybnik – o mieście niezwykłym

przez bele kaj
Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Cztery kontynenty, trzydzieści trzy kraje i około stu miast. Tyle miejsc mieliśmy szczęście odwiedzić w ciągu naszej wspólnej, ośmioletniej wędrówki po świecie. Mieszkaliśmy przez kilka lat w Krakowie, parę miesięcy w Lizbonie i okrągły rok w Nowym Jorku. Obecnie uczymy się bawarskości w pięknym Monachium. I wszędzie było miło, fajnie, kolorowo. Każde z tych miejsc miało swoje charakterystyczne punkty, swój smak i zapach. Ale każda kolejna podróż utwierdza nas w przekonaniu, że nie ma to jak w domu.

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Ten tekst został pierwotnie napisany dla A Dreamer’s Life i opublikowany w Blogerskim przewodniku po świecie #03.
Przyjemnej lektury!


Na co dzień piszemy po śląsku, więc pozwól Drogi Czytelniku, że i tutaj kilka słówek wpleciemy. Załapiesz co i jak. Chodź, poznasz mały fragment naszego Hajmatu. Naszej małej ojczyzny.

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Ludzie otwarci, życzliwi i pomocni. Ale i twardzi, jak regionalne czorne złoto – węgiel, z którym Śląsk się kojarzy i z którym mocno jest związany. Niemal w każdej rodzinie był, jest lub będzie grubiorz. Niemal w każdym rybnickim drzewie genealogicznym, znajdzie się ktoś, kto zjeżdżał setki metrów w głąb ziemi, aby tym, którzy zostali na górze, było ciepło i aby wodę mogli podgrzać. Na wodziōnka albo tyj.

To ludzie tworzą miasto. W tym naszym miejscu ulubionym jest to nad wyraz widoczne. Rybnik to doskonały przykład współczesnej śląskiej miejscowości. Jest jak jego mieszkańcy. Ma marzenia i plany, do spełnienia których dąży. Ma swoje problemy. Nie pozostaje w tyle i nie rozpamiętuje przeszłości, ale pozostaje wierny wartościom, które od wieków stanowią na tej ziemi swego rodzaju kodeks postępowania: dom, familijo, Bóg, solidna praca.

Gdybyś miał tylko jeden dzień, który możesz z nami spędzić, pewnie zaczęlibyśmy od domowego kafyju, a następnie poszli na spacer w kierunku Bazyliki. Minęlibyśmy kilka starszych pań szukających doskonałych kawałków mięsa na popołudniowe kotlety. Przeszlibyśmy obok kilku studentów spieszących się na zajęcia i obok szkolnych par niemogących się zdecydować, gdzie dziś wydać swoje kieszonkowe, zanim linie 14 i 48 oddalą ich o kilkanaście kilometrów od siebie. Spojrzelibyśmy z bliska na największy rybnicki kościół, pomnik Jana Pawła II przed nim i przebieglibyśmy między strumieniami wody wypływającymi z nowej fontanny.

Reklama

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Jednak abyś naprawdę poznał miasto, musielibyśmy razem pobyć w miejscu dla rybniczan szczególnym. I tak pojechalibyśmy ku źródle śląskiej energii – dosłownie i w przenośni. Rybnicka elektrownia i przylegający do niej zalew to miejsce turystycznie nieoczywiste, ale my zawsze wracamy tam chętnie. Znaleźlibyśmy czas na relaks, na książkę, na herbatę z termicznego kubka. Na odpoczynek aktywny, na rowerowe ścieżki i żaglówki. Na mniej aktywne łowienie rekordowych okazów ryb również. Poznałbyś oazę spokoju i centrum życia w jednym.

W czasie wycieczki sporo byśmy zjedli. Miasta i kraje można zwiedzać i fotografować, ale żeby prawdziwie je zrozumieć, trzeba ich spróbować. W Rybniku koniecznie wprosilibyśmy się na tradycyjny niedzielny obiad. Modro kapusta, rolada i klyjzy z zołzōm to absolutna podstawa śląskiego szczęścia. Deser w postaci szpajzy to wyższy poziom radości.

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Jednak tradycyjny domowy posiłek to oczywiście nie wszystko. Dla wspaniałego jodła, ciepłej atmosfery i interesujących ludzi, odwiedzilibyśmy dwa miejskie lokale. Zupełnie różne od siebie, zarówno w kwestii karty dań, jak i wystroju, jednak oba z duszą i charakterem.

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Pierwszym byłby lokal młody. Rybnicki sygnał, że gastronomia w mieście nie odstaje od współczesnych trendów. W Burger Heaven znaleźlibyśmy wszystko, czego młody człowiek szuka w obecnym świecie – energię, towarzystwo, doskonały slow food, stylowy wystrój i klimatyczny ogródek. W ścisłym centrum miasta.

Kolejnym przystankiem byłaby pizzeria. Dares: nudle i pizza to miejsce, o którym wielu mówi: „jadam tam od dwudziestu lat, odkąd pierwszy raz zabrał mnie na pizzę dziadek”. Z naszych ust usłyszałbyś to samo, choć w ocenie brakuje nam obiektywizmu. Ten lokal to nasz rodzinny biznes – ręczymy za niego. Historia rozpoczęta przez dziadka, kontynuowana przez syna i wnuka. Tradycyjne przepisy, serce włożone w każdy posiłek, dwadzieścia pięć lat historii i ta typowa swojskość. Lokal miniaturowy, ale z duszą. Staromodny, lecz niezawodny.

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

Podwójnie najedzeni odwiedzilibyśmy rynek i wychodzące z niego ulice. Rybnickie centrum. Plac w środku miasta, z fontanną i ratuszem. Miejsce, w którym przecinają się drogi tych, którzy muszą coś załatwić. Bo załatwić można tu wszystko: zabawki w „Kubusiu”, maszkety w „Jacku i Agatce”, koperty w „Szkolaku”, książki w „Orbicie”. To tutaj nastąpił paradoks postępu – lata temu dzieciaki ścigały się elektrycznymi samochodzikami, a dziś ganiają gołębie. To tu młodzież z kilkunastu różnych szkół przecina swoje drogi krzycząc i ciągnąc kolegów za rukzaki. To tutaj najprzyjemniej jest usiąść na ławeczce i zwyczajnie pogapić się na ludzi.

Wieczorową porą nie zapraszalibyśmy na zajdel piwa w jednej z rybnickich knajp. Z sentymentu zabralibyśmy Cię raczej na miejski stadion. Zobaczyłbyś, jak bardzo rybniczanie kochają sport. Sztuczne oświetlenie, lekki chłód, hałas i charakterystyczny zapach w powietrzu. Może i żużel to sport niszowy, ale to tutaj mógłbyś dostrzec prawdziwą pasję w oczach kibiców. Przyjrzeć się całym rodzinom ściskającym kciuki za ulubionych zawodników. A i wuszt moglibyśmy przekąsić.

Rybnik - bele kaj - blog podróżniczy po śląsku

O Rybniku moglibyśmy rozmawiać godzinami. Przechadzać się po nim bez przerwy przez kilka kolejnych dni. Wierzymy, że Ty mógłbyś zrobić to samo w swoim rodzinnym mieście. Wystarczy pamiętać, aby na te „nasze” miasta spojrzeć nieco inaczej. Wtedy zwykłe staje się niezwykłe. I tylko wtedy kopalniany szyb jest budowlą piękniejszą niż nowojorska Statua, a hołda to widok wspanialszy od afrykańskiego Atlasu. Zobaczmy świat, ale nie zapomnijmy przyjrzeć się naszym małym ojczyznom.


Podobał Ci się spacer po Rybniku?
Czekamy na Twój komentarz!

Inne interesujące teksty:

Ta strona używa ciasteczek oraz zewnętrznych skryptów dla lepszego dostosowania treści do użytkownika. W Polityce Prywatności znajdziesz informacje o tym, jakie ciasteczka i skrypty są używane, oraz jaki wpływ mają na twoją wizytę na stronie. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Nie wpłynie to na twoją wizytę na stronie. OK Polityka Prywatności

Instagram
Facebook