Matera: cudowne miejsce, niezwykła historia i słaba reklama

przez bele kaj
Matera, Bazylikata, Apulia, Włochy - bele kaj, blog podróżniczy po śląsku

Zdarza nam się odwiedzać miasta, o których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Miejsca, których nazwy nawet nie obiły się nam o uszy. Natrafiamy na nie przypadkowo, z polecenia lub przy okazji, bo tak sugerował ktoś w swojej relacji z podróży. Podobnie było z Materą. Wciąż zastanawiamy się jak to w ogóle możliwe, że takie miejsce jest tak mało znane. Bo to miasto to prawdziwy fenomen.

Matera – światowa czołówka

Oboje mamy swoje podróżnicze listy. 20 ulubionych miast na świecie, 5 wymarzonych krajów do życia, 10 najpiękniejszych miast w Europie i kilka innych. Co jakiś czas rozmawiamy o zmianach w naszych rankingach. Matera wskoczyła na ostatnią z wymienionych list niemal od razu, od pierwszego wejrzenia. Wrażenie jakie robi widok kamiennych domów obudowujących kanion rzeki jest nie do opisania. Wędrówka między szarymi domostwami wydrążonymi w skale to gwarancja kilkugodzinnego zachwytu.

Historia Matery

Wiecie, że rzadko piszemy o historii, prawda? Tym razem jednak nie wolno nam ominąć tego wątku, ponieważ przeszłość Matery jest bardzo istotna w kontekście jej poznawania w teraźniejszości. Historia tego miasta jest też jednocześnie bardzo zawiła i interesująca, ale także zwyczajnie smutna.

Tragiczna przeszłość

Wyobraźcie sobie rok 1950. Kilka osób czytających ten tekst mogło się już wtedy urodzić. Kilkudziesięciu z Was ma rodziców, którzy w tamtym czasie żyli. Pozostali uznają połowę poprzedniego wieku za okres pracy i zabawy swoich dziadków. W każdym razie nie są to jakieś wybitnie odległe dzieje, prawda? A teraz pomyślcie, że miasto, które widzicie na zdjęciach, niecałe 70 lat temu w świadomości Włochów praktycznie nie istniało. Nie było tam elektryczności czy bieżącej wody. Matera była wtedy jedynie siedliskiem chorób i ubóstwa. Zapomnianym, brudnym, ginącym skrawkiem włoskiej ziemi. Umieralność dzieci sięgała tam 50%, a około 90% obywateli było analfabetami.

Mieszkańcy innych regionów Italii oraz władze, które skupiały swą uwagę głównie na bogatej północy, nie zdawały sobie sprawy z warunków panujących w kamiennym mieście, aż do ukazania się książki „Chrystus zatrzymał się w Eboli” Carla Leviego. Przerażający obraz Matery nakreśliła w książce siostra autora, Louise i to właśnie jej relacji miasto zawdzięcza nagły zwrot w swojej historii, a my zawdzięczamy to, że możemy teraz podziwiać jedno z najpiękniejszych miast świata.

Nagły przewrót

Gdy wreszcie za sprawą Pani Levi dowiedziano się o Materze, miejsce to zostało mianowane największą hańbą Włoch. Bo jak można dopuścić do tego, aby tysiące obywateli rozwiniętego europejskiego kraju o bogatej historii cierpiało z powodu febry czy malarii? W tamtym momencie Matera stała się symbolem biedy i zapomnienia o włoskim południu.

Reklama

Odwiedzający miasto eksperci stwierdzili, że stopień zanieczyszczeń i zacofania w Materze jest tak wysoki, że nowe przepisy czy wprowadzenie linii energetycznych i kanalizacji zdadzą się na nic. W 1954 roku postanowiono więc, że mieszkańców trzeba wysiedlić z obszaru, który obecnie znamy jako Sassi. Niektórzy z nich wracali jeszcze do swoich domów po przymusowej wyprowadzce, przez co wiele domostw zostało profilaktycznie zamurowanych. Materczycy wracali z sentymentu, przyzwyczajenia, a także przywiązania do sąsiadów. Po przesiedleniu nie zadbano bowiem o piastowanie tzw. vicinato, a więc tego, aby sąsiedzi ponownie mieszkali koło siebie i tworzyli jedną społeczność, która wspólnie pracuje, gotuje i odpoczywa.

Szansa na przyszłość

Po ponad 30 latach od rządowej interwencji uznano, że Matera to nie tylko bieda, brud i niekończące się problemy, ale także bogata historia i niesamowite dziedzictwo, które należało uchronić od zniszczenia. Materę zaczęto więc ponownie zasiedlać, życie wróciło do miasta. Władze zadecydowały, że mieszkanie w zabytkowej dzielnicy Matery znów będzie możliwe na określonych prawnie zasadach. Umożliwiono w ten sposób 99-letnią dzierżawę budynku w zamian za zobowiązanie się do odrestaurowania domostw pod okiem konserwatora zabytków.

W 1993 roku Materę wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Obecnie w skałach funkcjonują eleganckie hotele, wyszukane restauracje i galerie niezależnych artystów, a ceny nieruchomości w Sassi osiągają obłędne ceny (mówi się nawet o 1000€ za 1 metr kwadratowy nieodnowionego budynku). Matera będzie też Europejską Stolicą Kultury 2019. To wielki sukces miasta, które przez lata symbolizowało nędzę, ale także całego południa Włoch, które niemal od zawsze traktowane jest jako gorsza część kraju.

Matera, Włochy - bele kaj, blog podróżniczy po śląsku


Matera – przewodnik praktyczny

Teraz coś dla tych, którzy albo są już zdecydowani na wizytę i planują swój pobyt w Materze, albo wciąż (z niewiadomych względów) się wahają. Kolejne kilka akapitów rozwiąże Wasze wszelkie wątpliwości i pozwoli wycisnąć z wyjazdu to, co najlepsze.

Zwiedzanie Matery

Matera to stały punkt wycieczek osób odwiedzających Apulię. Jest to o tyle ciekawe, że sama Matera w Apulii nie leży, a znajduje się w regionie Bazylikata. Jednak kamienne miasto oddalone jest od Bari tylko o niecałe 70km i można łatwo i wygodnie dostać się do niego pociągiem, więc ominięcie Matery podczas apulijskiej przygody byłoby potężnym błędem.

Mamy wrażenie, że jedynym na tę chwilę problemem Matery jest marketing. Bo pewnie wielu z Was dotąd w ogóle o tym mieście nie słyszało, prawda? A powinniście, bo nie dość, że jest cudowne, to pojawiło się ono m.in. w… bardzo głośnym filmie! Mel Gibson uznał bowiem, że Matera bardziej przypomina Jerozolimę z początku naszej ery, aniżeli współczesna Jerozolima, więc postanowił w Materze nagrać głośną “Pasję”.

Po latach zapomnienia i biedy, Matera odwiedzana jest obecnie przez setki tysięcy turystów, którzy zostawiają w mieście miliony euro. Na naszej wrześniowej trasie ten punkt okazał się być zdecydowanie najdroższym, ale jest to zrozumiałe. Po pierwsze, mieszkańcy w pewien sposób odbijają sobie stracone lata. Po drugie, chętnych do odwiedzin jest mnóstwo, więc ceny nieco wyższe niż w Bari, Monopoli czy Lecce nikogo nie zniechęcą. I po trzecie, materskie wydatki i tak są o wiele niższe niż w krajach, z których podzi większość przyjeżdżających tam turystów – w Niemczech, Francji czy USA w podobnym miejscu wydać trzebaby zdecydowanie więcej.

Dojazd do Matery

Do wykutego w skałach miasta dostaniecie się bez problemu z Bari. Połączenie kolejowe obsługuje firma Ferrovie Appulo Lucane, a koszt takiego przejazdu to 4.9€ w jedną stronę (1.5h). Pamiętajcie, że w Bari znajdują się cztery dworce kolejowe, każdy należący do innej firmy przewozowej. Do Matery pojedziecie z „torów na podwyższeniu” – zauważycie je po prawej stronie, gdy staniecie twarzą do dworca głównego. Bilety kupicie w maszynach i skasujecie przy otwierającej się bramce na pierwszym piętrze, tuż przed wejściem do pociągu. Usiądźcie w przednich wagonach – w pewnym momencie te tylne zostają odczepione i jadą w innym kierunku.

Po przyjeździe do Matery czeka Was przejażdżka lokalnym autobusem lub 25-minutowy spacer w kierunku Sassi.

Matera, Włochy - bele kaj, blog podróżniczy po śląsku

Atrakcje Matery – co zwiedzać

Historyczne Sassi to jedna ogromna atrakcja. A spacerowanie po wąwozie, pomiędzy szarymi domostwami, to niesamowite przeżycie. Jest jednak kilka miejsc szczególnych, przy których warto zatrzymać się na dłużej.

Takmi miejscami będą na pewno punkty widokowe, nazywane belvedere. Jest ich w mieście kilka i każdy z nich zapewnia zachwycający krajobraz. Łatwo dostępne i zarazem najpopularniejsze są punkty przy Piazzetta Pascoli i Palombaro Lungo. Do wykonania zdjęć nocą polecamy placyk przed kościołem w skale Santa Maria di Idris. A jeżeli chcecie spojrzeć na miasto od przeciwnej strony, to wybierzcie się do Belvedere di Murgia Timone – to punkt po drugiej stronie rzeki. Niestety, jeśli nie dysponujecie samochodem, to autobus zawiezie Was tam tylko w niedziele, a piesza wędrówka to ok. 7-godzinna przeprawa przez wąwóz.

Ponadto, dumą Matery są wykute w skałach kościoły. W mieście i okolicach takich miejsc jest ponad 100, ale trudno byłoby odnaleźć je wszystkie. W dodatku świątynie są na tyle podobne, że niekoniecznie trzeba obejrzeć każdą z nich. Nasz ulubiony to Chiesa di San Francesco D’Assisi.

Oprócz punktów widokowych i licznych kościołów, Matera może pochwalić się jeszcze muzeami, zamkiem czy ciekawymi podziemiami, ale to wszystko i tak pozostanie tylko dodatkiem do Sassi.

Kuchnia Matery – co i gdzie zjeść

Jak już wspomnieliśmy, jak na warunki południowych Włoch, Matera jest stosunkowo droga. Zauważycie to głównie podczas szukania noclegu oraz na kartach dań w przeróżnych restauracjach i trattoriach. My zwolennikami wykwintnych dań i tak nie jesteśmy, więc w ramach posiłków kilka razy wybraliśmy typowy włoski fast-food a’la cucina povera (kuchnia biednych) – focaccię, pochłanialiśmy gigantyczne porcje przepysznych lodów, a raz nawet udało nam się ugotować szybką, przepyszną kolację.

W focaccerii 5 Lire za 3€ zjecie focaccię z m.in. boczkiem, jajkiem, miętą czy awokado, a w cenie posiłku otrzymacie dostęp do tarasu z oszałamiającym widokiem.

Kolejny pomysł na pyszny posiłek podczas zwiedzania Matery to panifici, czyli po prostu piekarnie. W godzinach porannych i późnowieczornych dostaniecie tam pizzę, focaccię czy panzerotti – smażone pierogi nadziewane pomidorami, mozarellą i szynką. W piekarni przy Via Lucana (zaraz obok „supermarketu” Superemme) za jakieś 4€ najecie się do granic możliwości.

Warto wiedzieć, że tradycyjnymi materskimi makaronami są orecchiette al cime di rape, czyli makaron z liściem włoskiej rzepy i orecchiette al tegamino, makaronowe muszelki zapiekane w glinianej misce z mozzarellą i pomidorami. Z kolei inna popularna w Bazylikacie cialedda to potrawa z suchego chleba rozmoczonego w wodzie (jak wodziōnka!), pomidorów, ziół i oliwy. W tradycyjnym ujęciu kuchnia Matery to kuchnia biednych, chłopów i pasterzy, gdzie jadało się głównie warzywa strączkowe, chleb, czasem jagnięcinę.

Najlepsze na koniec – lody! Sprawdziliśmy dwie gelaterie: Gelida Voglia i I Vizi degli Angeli. W tej pierwszej zachęciła nas długa kolejka, ale nie przekładała się ona na jakość lodów, bo jak na włoskie warunki były słabe. Druga to z kolei prawdziwy hit. Wszystkie smaki przepyszne, ale lody lawendowe nas po prostu powaliły! Koniecznie spróbujcie.

Noclegi w Materze – gdzie się dobrze wyspać

Spędziliśmy w Materze dwie noce, obie w hostelu Ostello dei Sassi. Stosunek ceny do jakości i lokalizacji bardzo dobry, no ale to jednak hostel. Jeżeli potrzebujecie więcej prywatności, a cena nie gra dla Was tak dużej roli, to na pewno znajdziecie coś na Bookingu lub Airbnb. Tylko nie czekajcie na ostatnią chwilę! Turystów w Bazylikacie przybywa z każdym rokiem, więc warto rozejrzeć się za noclegiem nieco wcześniej niż zwykle.

Odwiedźcie Materę!

Matera to nie jest miasto, które można zobaczyć. To miejsce, które zobaczyć trzeba! Piękna, cudowna i zaskakująca. Wizualnie spodoba się Wam na pewno, a po dzisiejszej dawce wiedzy historycznej zwiedzanie będzie ciekawsze i pełniejsze. A i pamiętajcie, że nocą to miejsce ma w sobie jeszcze więcej magii, więc nie planujcie wyjazdu z Matery przed zmierzchem.

Spodobała Ci się Matera? Zostaw lajka, komentarz i podaj dalej ten tekst na Facebooku!
O tym niezwykłym miejscu dowie się więcej osób, a my będziemy wiedzieli, że robimy dobrą robotę. 😉

Inne interesujące teksty:

Ta strona używa ciasteczek oraz zewnętrznych skryptów dla lepszego dostosowania treści do użytkownika. W Polityce Prywatności znajdziesz informacje o tym, jakie ciasteczka i skrypty są używane, oraz jaki wpływ mają na twoją wizytę na stronie. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Nie wpłynie to na twoją wizytę na stronie. OK Polityka Prywatności

Instagram
Facebook